
KIEDY CIAŁO MILKNIE: DLACZEGO ODCINAMY SIĘ OD SIEBIE W TRUDNYCH CHWILACH?
Być może znasz to uczucie. Trudna rozmowa już dawno się skończyła, a Ty nadal czujesz napięcie. Albo przeciwnie: nie czujesz nic. Jakby ciało zamilkło, a życie toczyło się gdzieś obok Ciebie.
Często myślimy wtedy, że „powinniśmy bardziej czuć” albo że coś jest z nami nie tak. Tymczasem odcięcie od ciała jest jednym z najbardziej naturalnych sposobów, w jaki nasz układ nerwowy chroni nas przed doświadczeniem, które w danej chwili jest zbyt przytłaczające.
Kiedy doświadczamy silnego stresu, lęku lub traumatycznego wydarzenia, nasz układ nerwowy robi wszystko, aby zapewnić nam przetrwanie. Czasami oznacza to mobilizację do walki lub ucieczki. Jednak gdy żadna z tych reakcji nie jest możliwa, organizm może przejść w stan zamrożenia.
Taka reakcja nie jest to oznaką słabości ani „złego radzenia sobie”. To naturalny mechanizm obronny układu nerwowego. Odcięcie od odczuć płynących z ciała, emocji czy własnych potrzeb pomaga przetrwać sytuację, która w danym momencie przekracza nasze możliwości psychofizyczne. Jeśli kiedyś kontakt z ciałem oznaczał spotkanie z bólem, lękiem lub bezradnością, odsunięcie się od tych odczuć mogło być najlepszym rozwiązaniem, jakie organizm miał do dyspozycji.
Problem pojawia się wtedy, gdy taki stan utrzymuje się długo po ustaniu zagrożenia. Możemy mieć trudność z odczuwaniem własnego ciała, zauważaniem sygnałów zmęczenia, głodu czy napięcia. Często pojawia się wrażenie życia i działania „z poziomu głowy”, ciągłego analizowania, kontrolowania lub funkcjonowania na autopilocie. Możemy przez lata działać w ten sposób, jednocześnie mając trudność z rozpoznaniem, czego naprawdę potrzebujemy. Ciało wysyła sygnały, ale nauczyliśmy się ich nie słyszeć.
Wiele osób unika kontaktu z własnym ciałem, ponieważ właśnie tam zapisane są doświadczenia bólu, bezradności i trudnych emocji. Jednak to samo ciało, od którego się odcinamy, może stać się drogą do odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Kiedy stopniowo, w bezpieczny i łagodny sposób uczymy się zauważać sygnały płynące z organizmu, układ nerwowy zaczyna rozpoznawać, że zagrożenie minęło. Wtedy pojawia się także większa zdolność do regulacji emocji, obecności i kontaktu.
Powrót do ciała nie polega na zmuszaniu się do odczuwania wszystkiego naraz. To proces budowania zaufania do własnego układu nerwowego krok po kroku, w tempie, które jest dla nas bezpieczne. To zaproszenie, by na nowo zauważać drobne sygnały: oddech, ciężar stóp na podłodze, ciepło dłoni czy momenty, w których pojawia się choć odrobina spokoju. Właśnie z takich małych doświadczeń układ nerwowy uczy się, że teraźniejszość może być bezpieczniejsza niż przeszłość.
Powrót do kontaktu z ciałem nie jest drogą do bycia „zawsze spokojnym”. Jest drogą do bycia bardziej obecnym. Do zauważania siebie z większą łagodnością, współczuciem i miłością. Bo ciało nie jest naszym przeciwnikiem. Przeciwnie, przez cały ten czas próbowało nas chronić. Kiedy zaczynamy słuchać go z życzliwością, może stać się miejscem, w którym odnajdziemy ogromne zasoby siły, spokoju i energii życiowej.